czwartek, 11 listopada 2010

Pranie "kolorowe"...

Muzyka jest mi potrzebna jak pisanie i wyobraźnia. Wszystkie te elementy pozwalają mi robić wszystko, co nie mieści się w kręgu zainteresowania mojej natury. Więcej, robię wszystko, na co moja natura plwa i co nie mieści się w jej wyobrażeniu o sobie.
Świat mam kolorowy, jest tam ciepło, wietrznie i mgliście. Kolory i faktura mgły odpowiada mojej naturze z zielonym odcieniem uśmiechu.
Muzycznie odpoczywam i uciekam od pytań dotąd pozostających bez odpowiedzi – po co się pracuje dla czyjegoś marzenia. Żeby z tym skończyć trzeba najpierw odpowiedzieć sobie: jakie jest moje marzenie, w cieniu jakiego marzenia śpię, myję zęby, uporczywie nie wiążę butów i przeżywam codzienne ośmiogodzinne czyszczenie wyobraźni i swojego „ja”.
Później wystarczy przekonać innych ludzi, że warto w takie marzenie się ubrać i wyjść w nim w życie. Niedobrze jest właśnie wtedy, gdy ludzie wychodzą z takim marzeniem pod pachą albo w plecaku, bo marzenie jest ich przymusem, albo po prostu jest dla nich za duże.
Wiara w sens idzie w parze z wiedzą i motywacją do osiągania niematerialnych celów. Natchnienie jest ważne w każdej z dyscyplin życia – w miłości prywatnej, w pracy, w codzienności poza wymienionymi wcześniej fragmentami (gotowanie, mycie uszu, oglądanie TV, jazda samochodem).
Muzyką myślę i piszę do niej. Moje fale mózgowe drgają na pięciolinii :D

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz