Spotkałem się ze znajomym, działającym zawodowo na fejsie, który rozwinął przede mną mroczną stronę społeczności, przeniesionej z rzeczywistych relacji w świat społecznościówek. Chodzi o "wykluczenie", a po naszemu: zajebiste ciśnienie, że twojego postu na tablicy nikt nie skomentuje, albo nie "polubi".
To generuje potrzebę zwiększenia kręgu znajomych, u których pojawiać się będzie "mój wpis" i którzy będą mogli go zauważyć i jakoś skomentować.
To wpędza i napędza i kontroluje i ciekawe czy o tym już coś powstało...
Ciśnienie jest fajne jeno w piosence Queenu.
Bo Oni muszą zawodowo pomnażać interakcje,dostają za to pieniążki. :P Może by tak odświeżyć swego bloga..kiski
OdpowiedzUsuń